Ty razem z nią. Ja osobno...


06 kwietnia 2008, 21:05

Przyznaję, że prędzej, czy później to musiało się stać. Nie mam Ci tego za złe. Łatwiej mi się żyło z myślą, że jesteś wolny, Tobie nie.  Jestem ciekawa, czy to będzie prawdziwa miłość. Jeśli tak to obiecuję, że choćbym miała stracić pamięć będę się starała Cię zapomieć. A na razie każdy dzień to myśl o Tobie, każda gorzka łza przez Ciebie. Nie chcę tak żyć, nie łatwo jest kochać i jednocześnie żyć, to zbyt trudne. Czy Ty byś potrafił? Jeśli nie to dlaczego ja mam to znosić? Wiem, zrobiłam masę błędów ale będę się starała je naprawić. Tylko jak? Łatwo powiedzieć. Wiem jedno: sama nie dam rady, przecież jestem tylko człowiekiem! Czasami myślę, że tego nie zniosę ale wtedy okazuje się, że zawsze jest coś/ktoś co ratuje całą, nieciekawą sytuację. ;] Dobra, trzeba wziąść się w garść i jakoś iść dalej.

Do tej pory nie pojawił się jeszcze żaden komentarz. Ale Ty możesz to zmienić ;)

Dodaj komentarz